Moda, maniera może prawdziwie nieprawdziwe przekonanie….
Często słyszę, bardzo często słyszę, za często słyszę: „Czuję, że:
-jest w niej/nim dużo złości
-jest w stosunku do mnie zdystansowany/a
-jest w nim/niej dużo smutku i żałoby
-ma swoje problemy
-ma jakąś nieprzyjemną, bądź super energię
I takie tam dyrdymały…..
I tak łażą te umysłem czujące osoby, twierdząc, że czują energię innych osób, że wiedzą o innych więcej niż one same o sobie wiedzą, że posiadają wiedzę tajemną o innych osobach….
Wiedzą, więcej niż te same o sobie, potrafią prześwietlić je swoimi promieniami roentgenowskimi, bo ich czucie, intuicja są tak wyostrzone, że wiedzą, one po prosu czują i tutaj nie ma dyskusji, czują i już.
I tak sobie myślę, czucie…hmmm. Czy też to samo byś czuł/a, o wielceczująca, jakbyś zamknęła oczy? Serio! Czułabyś np. że ta osoba jest przepełniona żałobą, smutna i takie tam?
CZUŁABYŚ?
Mam ochotę na taki eksperyment:
Zamknij oczy (najlepiej zasłoń przepaską), o Ty! Czująca/ywszystko o wszystkich. Postawię przed Tobą parę osób, o których mówiłeś/aś, że coś czujesz. Zobaczymy, czy będziesz czuł/a to samo… Wątpię. Nic nie będziesz czuł/a. Pewnie nawet nie poczujesz, że osoba koło Ciebie stoi. A co dopiero, coś więcej o niej.
Powszechnie, szczególnie w kręgach rozwojowych, używa się sformułowania „czuję”, zamiast „oceniam”. Ocena w tym środowisku jest bleeee. Oceniać nie można, to nie „rozwojowe”, ale czucie to już zupełnie co innego! Czucie ciężko podważyć, ciężko ofuknąć. Czucie jest cool. Czym więcej czuję tym jestem bardziej rozwinięta-nadęta!
A tak serio, to te czujące osoby, zwyczajnie i pospolicie oceniają innych, bazując na swoim zmyśle wzroku, którego domeną jest zauważyć obraz i przekazać do mózgu do oceny. Oczami nie czujemy. Oczami możemy, co najwyżej ocenić!
Czujemy skórą, nosem.
Oczami widzimy, nie czujemy.
Możemy przez skórę poczuć, różne odmiany energii: ciepło, zimno…
Oczami nie możemy czuć. Oczami możemy oceniać, interpretować. A dokładnie mózgiem, który to od oczu informację zbiera.
Przez oczy dochodzą do nas sygnały z zewnątrz. Nadajemy im sens według naszego doświadczenia, naszych przekonań, wzorców i takich tam różnych zniekształcaczy rzeczywistości.
Bądź więc uczciwy/a, Ty czujący/a wszystko o innych. I powiedz: oceniam ją jako smutną i przepełnioną żałobą.
Oceniam ją jako zdystansowaną.
Oceniam, że jest miła, przyjemna lub wroga.
Jeśli Twoje doświadczenie było wystarczająco bogate, to zapewne jesteś wnikliwym obserwatorem. Życie w środowisku, gdzie musieliśmy cały czas badać otoczenie pod kątem: „czy bezpiecznie czy nie?”, uposaża nas w przenikliwą wrażliwość na punkcie czytania szczegółów mogących świadczyć o zagrożeniu (mini detale z mowy ciała np.). Taki dar dla straumatyzowanych. Może Twoja ocena sprawdzi się w 80, 90%, 99%. Dalej pozostając oceną nadaną obrazom, które dostały się do Twojego mózgu przez oczy, przez które, podkreślę jeszcze raz, nie da się czuć, da się jedynie widzieć.
Apelują więc o uczciwość. Zaniechanie używania bełkotu o czuciu oczami.
Np. patrzy sobie taki/a wszystkoczujący/a na kogoś i mówi: „czuję od Ciebie smutek”, heeee??? Nie! Patrzę, widzę i oceniam, że jesteś smutna, czy inna wredna.
Miłego dnia Ci dziś życzę
Katarzyna, odrobinę tempa czuciowo, nic o nikim nieczująca i niewiedząca
