Zanim wypowiemy jakiekolwiek słowa, ciało już komunikuje postawą, napięciem, oddechem, spojrzeniem, tonem głosu. To, co dzieje się w naszym umyśle i w naszym układzie nerwowym, bardzo szybko znajduje swoje odbicie w ciele – a ciało staje się pierwszym językiem relacji.
Czasem w obecności drugiego człowieka: ciało się napina, oddech skraca, pojawia się czujność lub chęć wycofania choć racjonalnie „wszystko jest w porządku”.
To nie zawsze dotyczy tej konkretnej osoby czy tej relacji. Bardzo często jest śladem dawnych doświadczeń relacyjnych, zapisanych w układzie nerwowym – szczególnie doświadczeń, w których było dużo lęku, odrzucenia, chaosu lub braku bezpieczeństwa.
Ciało może więc „bać się człowieka” na poziomie, który nie jest dostępny dla świadomego umysłu.
I właśnie dlatego wnikliwa obserwacja ciała staje się kluczem do zrozumienia prawdy o tym, jak naprawdę czujemy się w relacji.
Kiedy ciało nie czuje się bezpiecznie, cała percepcja zawęża się do jednego pytania: Czy ja jestem bezpieczna / bezpieczny?
W TYM STANIE:
Następuje koncentracja na „ja”, wynikającą z aktywacji układu współczulnego (walka/ucieczka) lub z reakcji zamrożenia.
W tym stanie nie ma przestrzeni na „my”. Jest tylko ochrona granic, kontrola i czujność.
Bliskość nie odzwierciedla się wyłącznie w emocji ani decyzji umysłu. Odzwierciedla się w stanie układu nerwowego, który pozwala wtedy na: otwartość, empatię, ciekawość drugiego człowieka, zdolność do współodczuwania.
Te jakości są dostępne wtedy, gdy aktywna jest brzuszna gałąź nerwu błędnego – czyli wtedy, gdy ciało doświadcza bezpieczeństwa.
Gdy ciało jest w stresie percepcja relacji staje się defensywna, bliskość bywa odbierana jako zagrożenie, komunikacja łatwo przechodzi w walkę lub wycofanie nie dlatego, że nie chcemy bliskiego kontaktu z tą drugą osobą, ale dlatego, że stres przełącza nas na tryb przetrwania, w którym bliskość nie jest priorytetem.
Pragnienie bliskiego kontaktu nie znika w stresie. Ono staje się niedostępne.
PERSPEKTYWA MY
Perspektywa „my” nie jest efektem wysiłku ani pracy nad sobą na poziomie umysłu. Rodzi się wtedy, gdy układ nerwowy wychodzi z trybu zagrożenia. Dopiero w stanie regulacji ciało się rozluźnia, oddech zwalnia, serce reguluje rytm, a mózg odzyskuje zdolność widzenia drugiego człowieka jako człowieka, nie potencjalnego zagrożenia.
„MY” OZNACZA WTEDY:
To przejście od perspektywy „ja” do „my” nie jest aktem woli. Jest konsekwencją poczucia bezpieczeństwa w ciele.
RELACJA JAKO PRZESTRZEŃ REGULACJI
Najgłębsze zmiany w relacjach nie dokonują się w izolacji, lecz w kontakcie. To w relacji:
Szczególną rolę może odegrać relacja terapeutyczna, która:
Nie chodzi o „naprawianie” relacji. Chodzi o uczenie układu nerwowego, że kontakt może być bezpieczny.
PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI DO PRACY Z BLISKIM KONTAKTEM Z DRUGIM CZŁOWIEKIEM:
Poczucia bezpieczeństwa w kontakcie z drugim człowiekiem nam wszystkim dziś życzę 
