Poczucie, że mogę poradzić sobie sama, że dam radę, że całkiem mi samej ze sobą dobrze, że nie potrzebuję innej osoby, żeby żyć, żeby całkiem fajnie żyć, żeby realizować swoje cele życiowe jest miejscem ogromnej mocy, sprawstwa, wolności wewnętrznej i otwartości. To miejsce, w którym bierzemy odpowiedzialność za swoje życie, bo wiemy, że damy radę. A to poczucie, że damy radę to wielki oddech, przepełniona życiem klatka piersiowa, to przepełniona życiem ja.
To miejsce jest też punktem wyjścia do tworzenia fajnego związku. To miejsce, w którym rezygnujemy z zależności od partnera, a decydujemy się na współzależność.
Zależność bowiem jest o tym, że nie jestem w stanie bez Ciebie żyć, że nie mam tej mocy, że potrzebuję się wspierać na Tobie. Jest tam dużo wewnętrznego przymusu, żeby nie być samą/samym. Zależność u swoich korzeni ma lęk. Na lęku ciężko budować relacje. Zależność sprawia, że nasze emocje, myśli, zachowania są bardzo uwarunkowane postawą partnera, jak dzieci, które potrzebują rodzica, żeby przeżyć. Zależność jest też bardzo obciążająca dla partnera, który czuje, świadomie lub nie, że nie jest wolny, czuje uwikłanie. Zależność sprawia, że każde z partnerów rozwija się, czerpie z życia mniej niż w pojedynkę. Zależność, to taki tłumik na życie.
Współzależność za to, jest o wspólnym byciu w swojej mocy…każde z partnerów w swojej. Współzależność u swoich korzeni ma przeświadczenie, że „Mogę być sama”. Bycie razem jest wyborem. Współzależność to otwartość na prawdę drugiej osoby. Jest o sile do doświadczania mocy partnera bez lęku. We współzależności nasze myśli, emocje, zachowania należą do nas, a myśli emocje i zachowania partnera należą do niego. Potrafimy przyglądać się im wzajemnie, żeby razem wzrastać w poczuciu bliskości, empatii i zrozumieniu. Współzależność dodaje partnerowi mocy. Daje partnerom możliwość rozwinięcia potencjałów, czerpać z życia więcej niż w pojedynkę. Współzależność to taki akcelerator życia.
Stanąć w swojej mocy, wziąć odpowiedzialność za siebie, swoje emocje, swoje myśli, swoje doświadczenia, może zaglądnąć do własnej historii, żeby uzdrowić, to czy tamto! Zamienić zależność na współzależność.
Tego Ci dziś życzę!
W relacjach jest Moc!
Katarzyna, czasem w swojej mocy, czasem bez.
p.s. to miejsce o którym piszę, to nie to samo, co postawa: „nikogo nie potrzebuję, nikogo mi nie trzeba”. To jest druga skrajność zależności, leżąca na przeciwległym biegunie. To skrajność, pod którą kryje się wielki lęk. Lęk przed bliskością. Inny temat.
