Psychociałologia
  • O mnie
  • Blog
    • Dziecko
    • Relacje intymne
    • Psychologia i somatyka
    • Seksualność
    • Trauma, lęk, kryzys i chroniczny stres
    • Inne
    • Wszystkie
  • Zarezerwuj termin
  • Kontakt i cennik

Psychociałologia

  • O mnie
  • Blog
    • Dziecko
    • Relacje intymne
    • Psychologia i somatyka
    • Seksualność
    • Trauma, lęk, kryzys i chroniczny stres
    • Inne
    • Wszystkie
  • Zarezerwuj termin
  • Kontakt i cennik
0
Wszystkie

EKG Życia

autor Katarzyna J Małysz 20 lipca 2022
written by Katarzyna J Małysz 20 lipca 2022

Są ludzie, którzy lubią kolory pastelowe (lękliwi życiowo ?), są i zwolennicy duetu biały i czarny (tutaj dwubiegunowcy ?), są i tacy co lubią jaskrawe (owładnięci lękiem), inni raczej ciemne odcienie (depresyjne osobowości), jeszcze inni raczej jasne (osoby uduchowione, ciągle siedzące w głowie-nie bez powodu połączone te dwie grupy ?), a są i tacy co lubią soczystą czerwień, głęboki niebieski, intensywny zielony. Należę do tych ostatnich.

Oczywiście odniesienia do zaburzeń, to wolne skojarzenia i brak w ostatnim nie oznacza, że nie pojawiły mi się ono  ?, ale zły to ptak…….

Lubię życie intensywne, w którym dzieje się, zmienia. Intensywność życia jest dla mnie pociągająca.

Życie jest trochę jak EKG, różna intensywność drgań, góra, dół. Zero drgań…znaczy śmierć. Dla mnie życie z minimalnymi drganiami lub ich brakiem…..nieżycie.

Intensywność jest fajna, soczysta, głęboka….

Wyzwaniem jednak rozpoznać, co jest intensywnością życia, która mnie zachwyca, a co idzie z nadmiernego pobudzenia układu nerwowego i nieumiejętności poradzenia sobie z nim inaczej niż takim właśnie mechanizmem na rozładowanie.

Żeby to rozróżnić potrzebowałam i potrzebuję medytacji. Momentu spokoju, przyglądnięcia się skąd coś? dlaczego? i po co? Potrzebuję osadzenia, żeby poznać swój punkt wyjścia.

Są ludzie, którzy  z niższym poziomem energii, potrafią całe życie siedzieć i obserwować….odcienie trawy. Ja lubię inaczej. Lubię intensywnie doświadczać i przeżywać.

Ale tylko wtedy kiedy to pragnienie intensywności pochodzi z apetytu na życie , a nie z konieczności zabicia nerwowości. Aktywność, która ma rozładować napięcie…..to nie jest prawdziwie moje. To mechanizm, wytworzony w celu zniesienie nieznośnego napięcia.

Taki przykładzik: chcę gadać i sprawdzam, czy to intensywność kontaktu z drugim człowiekiem, czy chodzi o zabicie niezręcznej ciszy, wyrzucenie z siebie nadmiaru myśli, albo czegoś tam innego. Ciało-papierek lakmusowy. Napięte, znaczy w środku napięcie; rozluźnione, rwące się do życia-swoboda, płynące życie.

Albo chcę tańczyć i sprawdzam, czy niezręcznie nie tańczyć, kiedy wszyscy tańczą, czy może nie umiem znieść napięcia związanego z pozornym niedostosowaniem, albo swoją odmiennością? Czy też każda komórka mojego ciała rwie się do tańca? Ciało-papierek lakmusowy. Napięte, znaczy w środku napięcie; rozluźnione, rwące się do życia-swoboda, płynące życie.

Albo może jak z obżarstwem, sprawdzam, czy jem z apetytu, z zachwytu nad smakiem, czy żeby zabić nerwowość (pod wpływem stresu, przy uwolnieniu się kortyzolu podnosi się poziom apetytu-nerwy jednym słowem, to druga faza, w pierwszej fazie-największego pobudzenia apetyt zero). Ciało-papierek lakmusowy. Napięte, znaczy w środku napięcie; rozluźnione, rwące się do życia-swoboda, płynące życie.

I właśnie, jak z nerwów coś robię (najłatwiej rozpoznać przez obserwację ciała, napięć, pobudzenia w komórkach, mięśniach itp.)…to nie robię. Wtedy obserwuję, jestem, medytuję nad tym, żeby zobaczyć, co tak naprawdę chcę, co przykrywają głęboko, wszystkie te mechanizmy obronne przejawiające się nadaktywnością.

Kiedy czuję zew, czuję że moje ciało tutaj, a energia już daleko przede mną wyrwana, to idę w to w pełni.

Idę w to na 100%. W taniec na 100%, w zabawę na 100%, ale też w radość na 100%, w złość na 100%, smutek na 100%…to wszystko doświadczanie życia. Intensywne bycie tu i teraz, z tym co naprawdę jest.

Na 100% z niezręcznością kiedy wszyscy tańczą, a ja czuję inaczej, na 100% z niezręcznością kiedy niezręczna cisza, na 100% kiedy powiem coś i napięcie, bo może ktoś zareagować nieprzychylnie, na 100% kiedy się zawstydzę i zamiast udawać, że jest inaczej, jestem z tym wstydem.

Czy mi się zawsze udaje? Nie. I nawet na 100% nie jestem zazwyczaj…100% to taki ideał, który jak osiągnę…życie w pełni. I jak mi się nie uda wcale, to potem jestem na 100% z tym, że mi się nie udało ?

Życie na 100%.

Ale może być i inaczej.  Są tacy, co żyją przy linii EKG bliskiej—————————–, czyli dla mnie prawie nieżycie. Twierdzą, że spokój, że to ich droga. Wierzę, że są i tacy, jasne, że wierzę, ale jak mnie dorwie taki stan to sprawdzam, czy aby moja nieaktywność nie jest biernością wynikającą z powstrzymania energii, oporu, lęków, ochrony siebie przed porażką….Stawiam tezę, że większość osób uparcie dążących do Zen, to osoby które tym samym znajdują fajne potwierdzenie dla swojego lęku przed życiem, najróżniejszych oporów, lęku przed porażką, która sprawia, że lepiej nie próbować. „Jestem zen” lepiej brzmi, niż prawie nie żyję, bo przygniótł mnie 100 kilogramowy worek lęków, ograniczających przekonań i innych takich, które boję się rozpakować i zobaczyć, co w środku i w konsekwencji zmienić.

Są też takie sytuacje z mojego życia, że czuję bardzo mocno, że chcę, że energia się wyrywa, a ja nie robię nic. To mój opór. Wtedy też jestem sobie z tym i rozpoznaję, co mnie blokuję, co oporuje, z reguły niedługo trzeba, żeby opór się rozpuścił, albo żebym po prostu dowiedziała się czegoś o centymetr więcej o sobie.

Wszystko co idzie ze mnie, z mojej prawdziwej energii, nieblokowane…piękne. To jest moja indywidualność, wyjątkowość. To Twoja indywidualność, wyjątkowość.

Widzę tutaj dwa kierunki niesiebie:

  • Rwę się do życia, ale idzie to z nadmiernego pobudzenia układu nerwowego – wtedy medytuję, sprawdzam, co jest pod tą nerwowością, spokój zaburzony nadaktywnością umysłową. Jestem tam na tyle długo, żeby poczuć, o czym jest ta nadaktywność, co przykrywa ten przykry mechanizm. I potem jak już wiem i czuję prawdziwie, bez oszukiwania siebie i innych, to idę, działam i postępuję w prawdzie….ze sobą.
  • Osiadłam na lagunie życia, blokuje mnie opór-lęki wszelakiego rodzaju-wtedy medytuję, , sprawdzam, co jest pod tym pozornym spokojem, aktywność zaburzona otępieniem umysłowym. Jestem tam na tyle długo, żeby poczuć, o czym jest ta bierność, co przykrywa ten przykry mechanizm. I potem jak już wiem i czuję prawdziwie, bez oszukiwania siebie i innych to idę, działam i postępuję lub siedzę sobie w prawdziwym spokoju….ze sobą.

Pisząc, rozpoznaję jeszcze jedną opcję: robię, ale mam opór i robię mimo wszystko. Takie działanie, że energia zupełnie nie w tą stronę, a ja mimo to idę tam, z oporem i owszem, ale z oporem którego bardzo warto wysłuchać, wysłyszeć…ale to już temat na zupełni inny wpis.

I taki jeszcze przykładzik:

Z ludźmi, czy bez ludzi?

Rwie mnie do ludzi jak cholera. Sprawdzam. Czy to idzie z pragnienia bycia z innymi, czy z trudności z przebywaniem z sobą samą, albo po prostu nadmierne pobudzenie zabijane aktywnością jakąkolwiek. Zatrzymać się i sprawdzić, jak moje ciało się czuję, czy napięcia, czy cudowne flow. Jak moje emocje? Czy przymus bycia tam, czy radosne pragnienie?

A może twierdzisz, że ludzie Ci niepotrzebni? Spróbuj wyjść do ludzi i sprawdź jak się przy nich czujesz? Spokojnie, bez napięcia, ciało swobodne? Ok, samotność Twój wybór. Napięcie, i lęki, ciało spięte-samotność zapewne ucieczką przed tymi odczuciami, one pewnie z lęku przed odrzuceniem, bliskością i wszystkim tym, co kontakt z drugim człowiekiem może ze sobą nieść..

Prawdziwe życie, kiedy nie ulegam impulsom nadmiernie pobudzonego układu nerwowego i kiedy nie ulegam oporowi przed życiem. Prawdziwe życie kiedy żyję swoim życiem. Kiedy nie ograniczam się zewnętrzem. Każdy ma soje życie, nie można, a raczej można, ale po co? podążać życiem nieswoim? Bo co? Bo jestem w towarzystwie, gdzie każdy słucha piosenek z wielokrotnie powtarzającym się słowem pachamama? Bo duża aktywność, oznacza, że…jeszcze nie jestem TAM?

Ja lubię intensywne życie. Lubię pójść na smęty czasem, a czasem na koncert rockowy. Czasem posiedzę w medytacji, czasem pojeżdżę na rollercoasterze, czasem jestem wypełniona spokojem, czasem roznosi mnie złość czy zamyka smutek. Wszystko to na 100%, w pełnej uważności. Uważność jest kluczem. Być w tym czym jestem na 100%.

Doświadczam, lubię doświadczać. Stagnacja jest dla mnie udręką, jest o nieżyciu.

Życie jest o smakowaniu życia, a nie przyglądaniu mu się przez szybę. To tak jakby, w upalny letni dzień, lizać loda przez szkło i liczyć, że mnie ochłodzi.

Życzę Ci dziś życia pełnego doświadczania, intensywnego i soczystego na Twoje indywidualne potrzeby.

Jeśli ten wpis choć trochę z Tobą zarezonował, to zatrzymaj się na chwilę, daj sobie 5 minut na pobycie ze sobą, sprawdzenie, gdzie teraz jest Twoje ciało? W rozluźnieniu, czy napięciu. Gdzie to czujesz?

 

 

 

0 komentarz
0
Email
Katarzyna J Małysz

poprzedni post
MEDYTACJA
następny post
REZYGNACJA

You may also like

OCZY, PATRZENIE, WZROK….

30 marca 2026

Od ciała w stresie do „MY”

27 stycznia 2026

Za dużo słów, zderzające się słowa. Za dużo...

13 grudnia 2025

Mikronapięcia, których nawet nie zauważasz

10 grudnia 2025

Nerw błędny – wbudowany mechanizm powrotu do spokoju...

25 listopada 2025

Nerw błędny-wbudowany mechanizm powrotu do spokoju

18 listopada 2025

Małe ja, DUŻE JA czyli Kim jak właściwie...

12 listopada 2025

Ta chwila jest jedynym czasem, jaki jest

6 listopada 2025

Wybaczanie a ciało

4 listopada 2025

Wybaczenie to nie zapomnienie, lecz uwolnienie siebie i...

4 listopada 2025

Leave a Comment Cancel Reply

Save my name, email, and website in this browser for the next time I comment.

Relacja. Spokój. Człowiek w centrum.

Relacja. Spokój. Człowiek w centrum.

Nazywam się Katarzyna Małysz i jestem psycholożką. Łączę doświadczenie psychologiczne, pracę z ciałem i pracę z ludźmi — indywidualnie oraz w organizacjach. W centrum mojej pracy zawsze był i jest człowiek.

Ostatnie wpisy

  • Kto jest najważniejszym człowiekiem dla Ciebie? Ten, na którego właśnie patrzysz…
  • Dynamika w relacji: dążący-wycofujący się
  • OCZY, PATRZENIE, WZROK….
  • SAMOTNOŚĆ. Perspektywa somatyczna cz.2
  • SAMOTNOŚĆ. Perspektywa somatyczna cz.1

    • Facebook
    • Linkedin
    • Youtube
    • Email

    @2017 - PenciDesign. All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


    Do góry