Dziś taki dzień-dzień mamy.
Dziś jeździ się odwiedzać mamę.
Pojechałam.
Powiedziała, że dziś zaczęła czytać mojego bloga, że fajny.
Miło, bardzo miło, mi się zrobiło.
Dziękuję. Nawet jeśli nie umiem tego wyrazić, to dla mnie ważne, dziękuję.
Moja mama jest jaka jest…to w sumie dobrze, że nie jest inna niż jest, lub że nie udaje innej.
.
.
.
Jest jedyną osoba na tym świecie, której się w ogóle nie boję, której mogłabym powiedzieć wszystko i pokazać się z wszystkim bez lęku. O każdym wstydliwym szczególe bez wstydu; o moim najbardziej zacienionym cieniu: o złości, wściekłości, zazdrości, zawiści bez lęku przed oceną; o morderstwie w afekcie, i zwłokach zakopanych w parku bez lęku przed odrzuceniem; o kochanku bez lęku przed krytyką i wyrzutem….
Posłuchałaby i……usłyszała. Kiedyś myślałam, że biernie, teraz myślę, że z akceptacją tego jak jest.
Moja mama jest całkiem zwykła. Taka jest. Normalna.
Chyba mam jednak szczęście.
