Idzie taki sobie młody dżentelman, miednica mocno wysunięta do przodu, nogi jeszcze szybciej niż ona rwą się przed siebie, a klatka piersiowa jakby z uporem maniaka ciągnie do tyłu. Na samej powierzchni głowa, która zdaje się być potrzebna jedynie do zbalansowania tego konfliktu wewnętrznego ciała. Dół do przodu…mocno agresywnie, góra do tyłu…lękliwie, z uporem. Głowa gdzieś tam zwisa w przód, bo do tyłu jakby zawisła to całe ciało legło by w gruzach, na plecach, jak niczemu winny żuk rzucony wiatrem w nieżyczliwą pozycję, czekający na łaskę lub niełaskę okoliczności zewnętrznych. Tak właśnie ten dżentelmen, po to ma łeb na karku, żeby zbalansować niezdecydowane ciało.
No i idzie taki młodzieniec, można się go nawet przestraszyć, jak dodatkowo ogoli głowę i założy krzyczące agresją ubranie. Idzie, i wiadomo, że to nie on idzie, nawet to nie jego ciało idzie, idą jego mechanizmy obronne.
Bywają i takie, szytywne struktury, bardzo sztywne. Good-looking, często wzbudza zazdrość otoczenia, mówię z własnego doświadczenia, osoby zazdroszczącej. Wysoki, wysoka, szczupły, szczupła, mięśnie zamiast obwisłego brzucha, śniada cera, naturalna lub podrasowana słońcem, chociażby solarnym, nienaganna. Niby im dobrze, niby czują się lepsi od innych, niby mają to czego inni im zazdroszczą, ale …..jakoś nie mają ludzkiej sympatii. I idzie taki sztywny-idealny, idzie taka sztywna-idealna, nienagannie ubrana, nos przypudrowany. Takim to nawet paznokcie rosną już pomalowane, włosy już ufarbowane, a owłosienie wybiórczo, wg. aktualnej mody. Tak, oni potrafią nawet tym zarządzić. Kontrola każdego mięśnia, każdego fragmentu ciała, każdej funkcji i każdego ruchu. I idzie taki sztywny i z lekka plastikowy. Idzie taka sztywna i lekko plastikowa i wiadomo, że to nie on czy ona idzie. Nawet to nie ich idealne, bez skazy ciało idzie, a ich mechanizmy obronne kroczą dumnie.
Są też milsze oku i obecności mechanizmy obronne. Takie co nie odstraszają, a wołają do siebie. Takie, które desperacko krzyczą o akceptację i koniecznie zrobią wiele, lub wszystko, żeby uniknąc krytyki. Popatrzmy na taką….nazwijmy ją „Ja”. Może i różnie i różne wzbudza emocje, ktoś popatrzy życzliwszym okiem, inny trochę mniej. I stoi taka Ja, uśmiechnięta, życzliwa, często asertywna, powie co ma do powiedzenia, z uśmiechem na twarzy, Ja. A wewnątrz żar, prawie płacz. Gdyby nie jej ego, to jak ta sierota, rozpłakałaby się ta „Ja”, na samym środku, ze stresu, że jest widziane, że się boi oceny, tej negatywnej oczywiście, bo pozytywnymi może być obrzucane jak błotem. I patrzę na taką Ja i widzę, że ten uśmiech w takich momentach wyraża się tylko zakrzywieniem górnych kącików ust pod kątem pomiędzy 32 a 40 stopnie, poza tym nie spełnia żadnej defnicji uśmiechu. I uśmiecha się taka Ja, a wiadomo, że to nie Ja się uśmiecha, nawet nie jej twarz, a mechanizmy obronne się uśmiechają.
Mechanizmy obronne…chronia, bronią.
Bronimy się kiedy ktoś nas atakuje lub kiedy doświadczenie nauczyło, że należe spodziewać się ataku. Obrastamy w najdziwaczniejsze wymysły ego, które zaprogramowało nas, by czuć się najbezpieczniej.
Cudownie jest czuć się bezpiecznie, a jeszcze cudowniej czuć się bezpiecznie zrzucając całą swoją zbroję. Pokazać się sobą i czuć, że nic nam nie grozi.
Piękno bycia zobaczonym bez konieczności obrony…..kojące.
Piękno czucia się bezpieczenie bez konieczności obrony…bezcenne
Piękno otwarcia się przed innym człowiekiem w swojej wrażliwości i bezbronności bez konieczności obrony…nieocenione.
BBTRS-metoda uwalniania traumy poprzez oddech, metoda pozwalająca zrzucać kolejne warstwy jak skórkę cebulki, w poczuciu bezpieczeństwa, z łagodnością, i prostotą.
Zobaczyć człowieka pod jego grubą lub grubszą warstwą zbroi, piękne.
Dać się zobaczyć bez swojej grubej lub grubszej warstwy zbroi, szczęście.
Wolność.
Lekkość.
Połączenie.
Zapraszam na sesje BBRTS, czyli…..sesje Biodynamicznego Oddechu i Uwalniania Traumy.
Więcej o sesjach BBTRS tutaj: Sesje BBTRS-opis
