Są dwa rodzaje złości…
Jedna idzie z serca, druga z ego (głowy, umysłu, zwał jak zwał)
Ta z serca, jest gorąca, dba o Moje dobro, strzeże moich granic, jest integralną częścią mojej osoby, moją siłą i mocą. Jest ogniem, który parzy w obronie mnie i tego co dla mnie ważne….
Ta z głowy, jest piecząca, dba o zachowanie wizerunku, jest przedstawicielką ego, jest takim osobnym tworem, który urósł jako mechanizm obronny, żeby bronić twarzy, zaistnieć, utrzymać pozycję, wyróżnić się…
Ta z serca idzie poza, pali to co musi być spalone, żeby obronić to co ma być obronione
Ta z głowy idzie jak zapalona strzała wymierzona w kogoś lub zwraca się ku mnie i trafia w samo serce.
Ta z serca daje spokój i ukojenie, oczyszcza…
Ta z głowy wzburza, pożera swoim płomieniem coraz to nowe cele.
Ta z serca jest odpowiedzią na bieżącą sytuację.
Ta z głowy, od bieżącej sytuacji zupełnie oddzielona, w teraźniejszości rozprawia się z zatrzymaną w sercu złością z serca, która nie mogła wybrzmieć w swoim czasie.
Złość z serca dodaje siły do działania.
Złość z głowy: działa i działa, na zewnątrz lub do wewnątrz, a jak już nie może nic, to wektor do wewnątrz rezygnuje z działania….depresja.
Złość z serca: daj jej być, daj jej działać, zaufaj, że działa tylko i wyłącznie w Twoim interesie…
Złość z głowy: usiądź, pobądź z nią, może daj jej świadome ujście skoro Cię rozpiera, upuść trochę napięcia. I świadomie rozeznaj co u Ciebie.
