Odjechał…? Kolejny raz?
Życie jest jak pociąg, albo stoisz wiecznie na peronie i oglądasz, jak kolejny raz odjeżdża Ci sprzed nosa, albo wsiadasz i jedziesz.
Stoisz i szperasz, sprawdzasz, gdzie jedzie, jaki rozkład i tak bez końca, miotasz się, żeby nie wsiąść do nieodpowiedniego-lęk, albo ładujesz się do tego, co podjechał z wiarą, że zawiezie Cię tam, gdzie masz się znaleźć. Jak się pomylisz, najwyżej!……wysiądziesz na kolejnej stacji.
Wsiadasz, czy nie?
Długo tak jeszcze będziesz sterczał/a i patrzył/a?
….kiedy kolejne pociągi znikają za horyzontem, a Ty stoisz jak ten ziemniak na peronie i liczysz na…no właśnie…na co?
